Ty i on, nierozłączni przyjaciele. Wiedziałaś że mogłaś na nim polegać, mogłaś mu wszystko powiedzieć zawsze cie wysłuchał, byliście jak ogień i woda całkiem inni ale i tak kochałaś go jak brata. Zawsze się z nim spotykałaś wieczorem w parku, siadaliście na ławce pod drzewem i opowiadaliście sobie różne historie.
- Harry ja go kocham. - powiedziałaś cicho wzdychając.
- To mu o tym powiedz. - mówiąc to przytulił cię. - Powiedz mu co czujesz przecież nic nie stracisz.
- Ale, jak on mnie nie zechce to ja chyba spale się ze wstydu – Szepnęłaś cicho.
- O miłość trzeba walczyć – Szepnął Ci do ucha otulając go, ciepłą barwą głosu.
- Nie wiem, czy jest warta takich poświęceń – Kolejna obawa wydarła się z Twoich ust. Może nie powinnaś tego mówić, przy nikim innym byś się tak nie otworzyła, ale to był Harry on szanował każdy Twój gest oraz przemyślenia.
- Miłość [ T.I ] jest warta nawet śmierci. Jeżeli kogoś naprawdę kochasz, nie będziesz patrzeć na to czy samochód płonie, po prostu wskoczysz ratować tą osobę. Wtedy właśnie zdajemy sobie sprawę, że życie nie miało by sensu bez niej, więc trzeba podjąć to ryzyko. – Odpowiedział spokojnie, bez potrzebnych pauz, wyrecytował zdanie, tak jakby znał go na pamięć.
- Harry, wiesz, że Cię kocham ? – Zapytałaś z nadzieją w oczach.
- Oczywiście, moja mała siostrzyczko – Stwierdził słodko, uśmiechając się do Ciebie pocałował w czoło jak małe dziecko. – Powiedz mu – Otulił Twoje ucho kolejnym oddechem wydobywającym się z płuc.
- Dziękuje Haz. Muszę już iść pa. - przytuliłaś go.
- Powiedz mu.. Pa - odpowiedział ci.
Następnego dnia powiedziałaś Krisowi że go kochasz, po prostu bez żadnych ceregieli. Nie spodziewanie Kris odwzajemnił twoją miłość. Po 2 miesiącach chodzenia zerwał z tobą. Czułaś się jak zużyta zabawka, jak wyrzutek który nie ma nic do powiedzenia nie ma szansy na szczęśliwą miłość. Ubrałaś się i wyszłaś, szłaś do domu Harrego, zapukałaś otworzył ci drzwi twój najlepszy przyjaciel. Nic nie mówiąc cię przytulił - Mówiłem ci dla miłości trzeba ryzykować może czasem nie wychodzi, ale nie można się poddawać. - Dziękuje ci Harry, ty zawsze mnie wesprzesz.
- Tak wiem moja kochana siostrzyczko.
Harry opiekował sie tobą każdego dnia. Był przy tobie dalej nie mogłaś się pozbierać po rozstaniu. Któregoś dnia pojechaliście z Harrym do klubu nocnego. Byłaś kompletnie pijana, Harry zaprowadził cię do samochodu którym przyjechaliście. Zasnęłaś a ze snu obudził cię przeraźliwy pisk i huk.. a następnie zapadłaś w sen. Byłaś gdzie indziej. Tak razem z Harrym, zapadłaś w stan śpiączki klinicznej. Usłyszałaś głos „ Tylko jeden z was, wróci do świata żywych”. Po tych słowach spojrzałaś na Harrego którego oczy wyrażały płacz, strach, lęk.
- Posłuchaj [T.I] nie mamy za dużo czasu, wrócisz tam masz rodzinę przyjaciół, wszystko co jest potrzebne do szczęścia.
- Ale tam nie będzie ciebie, mojego jedynego szczęścia. - odpowiedziałaś mu płacząc.
- [T.I] Będę tu zawsze, razem z tobą zawsze nigdy cie nie opuszczę.
- Ale ja nie chce abyś odchodził. Kocham cię Harry. - zaczęłaś krzyczeć.
Po tych słowach Harry cię pocałował był to pierwszy i ostatni pocałunek.
- A co z nie śmiertelną miłością ? - zapytałaś.
- Będzie zawsze.. nigdy nie zginie. Idź życie jest przed tobą. - powiedział.
- Nie mogę..
- Musisz!, idź. Pamiętaj [T.I] będę tu zawsze, z tobą, będę cię wspierać, kochać tak jak ty mnie kochałaś. Nie będziesz czuć mojego dotyku, słyszeć mojego głosu ale będę tutaj - położył rękę na twoje serce. - tutaj na zawsze.
- Obiecujesz ? - zapytałaś.
- Obiecuje.. Kocham Cię. - odpowiedział. Po tych słowach się obudziłaś, rozglądałaś sie po sali i zobaczyłaś jak reanimowali Harrego. Po chwili doktor powiedział " Zgon nastąpił o godzinie 23 : 20 " Sądziłaś że to nie możliwie.. Ale było prawdą, po 2 dniach wyszłaś że szpitala. Nic ci nie było, wychodząc zobaczyłaś napisz na chmurach . 'Byłem tu dla ciebie, jestem tu dla ciebie'.
- Harry ja go kocham. - powiedziałaś cicho wzdychając.
- To mu o tym powiedz. - mówiąc to przytulił cię. - Powiedz mu co czujesz przecież nic nie stracisz.
- Ale, jak on mnie nie zechce to ja chyba spale się ze wstydu – Szepnęłaś cicho.
- O miłość trzeba walczyć – Szepnął Ci do ucha otulając go, ciepłą barwą głosu.
- Nie wiem, czy jest warta takich poświęceń – Kolejna obawa wydarła się z Twoich ust. Może nie powinnaś tego mówić, przy nikim innym byś się tak nie otworzyła, ale to był Harry on szanował każdy Twój gest oraz przemyślenia.
- Miłość [ T.I ] jest warta nawet śmierci. Jeżeli kogoś naprawdę kochasz, nie będziesz patrzeć na to czy samochód płonie, po prostu wskoczysz ratować tą osobę. Wtedy właśnie zdajemy sobie sprawę, że życie nie miało by sensu bez niej, więc trzeba podjąć to ryzyko. – Odpowiedział spokojnie, bez potrzebnych pauz, wyrecytował zdanie, tak jakby znał go na pamięć.
- Harry, wiesz, że Cię kocham ? – Zapytałaś z nadzieją w oczach.
- Oczywiście, moja mała siostrzyczko – Stwierdził słodko, uśmiechając się do Ciebie pocałował w czoło jak małe dziecko. – Powiedz mu – Otulił Twoje ucho kolejnym oddechem wydobywającym się z płuc.
- Dziękuje Haz. Muszę już iść pa. - przytuliłaś go.
- Powiedz mu.. Pa - odpowiedział ci.
Następnego dnia powiedziałaś Krisowi że go kochasz, po prostu bez żadnych ceregieli. Nie spodziewanie Kris odwzajemnił twoją miłość. Po 2 miesiącach chodzenia zerwał z tobą. Czułaś się jak zużyta zabawka, jak wyrzutek który nie ma nic do powiedzenia nie ma szansy na szczęśliwą miłość. Ubrałaś się i wyszłaś, szłaś do domu Harrego, zapukałaś otworzył ci drzwi twój najlepszy przyjaciel. Nic nie mówiąc cię przytulił - Mówiłem ci dla miłości trzeba ryzykować może czasem nie wychodzi, ale nie można się poddawać. - Dziękuje ci Harry, ty zawsze mnie wesprzesz.
- Tak wiem moja kochana siostrzyczko.
Harry opiekował sie tobą każdego dnia. Był przy tobie dalej nie mogłaś się pozbierać po rozstaniu. Któregoś dnia pojechaliście z Harrym do klubu nocnego. Byłaś kompletnie pijana, Harry zaprowadził cię do samochodu którym przyjechaliście. Zasnęłaś a ze snu obudził cię przeraźliwy pisk i huk.. a następnie zapadłaś w sen. Byłaś gdzie indziej. Tak razem z Harrym, zapadłaś w stan śpiączki klinicznej. Usłyszałaś głos „ Tylko jeden z was, wróci do świata żywych”. Po tych słowach spojrzałaś na Harrego którego oczy wyrażały płacz, strach, lęk.
- Posłuchaj [T.I] nie mamy za dużo czasu, wrócisz tam masz rodzinę przyjaciół, wszystko co jest potrzebne do szczęścia.
- Ale tam nie będzie ciebie, mojego jedynego szczęścia. - odpowiedziałaś mu płacząc.
- [T.I] Będę tu zawsze, razem z tobą zawsze nigdy cie nie opuszczę.
- Ale ja nie chce abyś odchodził. Kocham cię Harry. - zaczęłaś krzyczeć.
Po tych słowach Harry cię pocałował był to pierwszy i ostatni pocałunek.
- A co z nie śmiertelną miłością ? - zapytałaś.
- Będzie zawsze.. nigdy nie zginie. Idź życie jest przed tobą. - powiedział.
- Nie mogę..
- Musisz!, idź. Pamiętaj [T.I] będę tu zawsze, z tobą, będę cię wspierać, kochać tak jak ty mnie kochałaś. Nie będziesz czuć mojego dotyku, słyszeć mojego głosu ale będę tutaj - położył rękę na twoje serce. - tutaj na zawsze.
- Obiecujesz ? - zapytałaś.
- Obiecuje.. Kocham Cię. - odpowiedział. Po tych słowach się obudziłaś, rozglądałaś sie po sali i zobaczyłaś jak reanimowali Harrego. Po chwili doktor powiedział " Zgon nastąpił o godzinie 23 : 20 " Sądziłaś że to nie możliwie.. Ale było prawdą, po 2 dniach wyszłaś że szpitala. Nic ci nie było, wychodząc zobaczyłaś napisz na chmurach . 'Byłem tu dla ciebie, jestem tu dla ciebie'.
Popłakałam się, normalnie się poryczałam ;( Nie często mi się to zdarza, ale powiem ci że masz talent:)
OdpowiedzUsuń